kanapuję z psem w opolu, jeśli masz ochotę na herbatę
skomentuj (0)podobno dojrzewamy coraz wcześniej, to potem nie dziwmy się, że kryzys wieku średniego dopada po dwudziestce
skomentuj (1)czasem czuję jakbym się zaplątała w sieci rzeczywistości, za dużo kolorów, stos podmiotów rozważań. głowa pęka od niepojęcia, niezrozumienia otoczenia i siebie- jeśli mogę rozpatrywać nas osobno, ciebie świecie i mnie. zastanawiałam się na ile zdefiniowany jest człowiek bez środowiska, bo pamiętam jak kiedyś pewnien kowalski powiedział mi, że gardzi przeciętnością. obrysował się grubą nieszarą krechą i rozsiadł na głowach tłumu. brak pokory, głupota, czy człowiek świadomy?
skomentuj (0)psuje humor przyśniadaniowy limit megavideo (taki istnieje jak mieszkasz z 26letnim niepracujacym bratem), ale właśnie odkryłam, że w celu odbicia się od porannego - dość idiotycznego - niezadowolenia, należy sobie włączyć Orena Lavie z Her Morning Elegance na początku plejlisty i wysłać mejla do swojego (dla odmiany pracującego) chłopaka.
skomentuj (0)
Witam,
Z przykrością stwierdzam iż w Pańskim profilu doszukaliśmy się
nadużyć w
postaci umieszczenia przez Pana informacji wulgarnych. Jest to jednoznaczne
naruszenie punktu 7.3 regulaminu, który zaakceptował Pan rejestrując się
na portalu. Apeluję o usunięcie wszystkich informacji wulgarnych łącznie z
linkami referencyjnymi w terminie 7 dni, w przeciwnym wypadku Pańskie
konto zostanie zablokowane.
no i pseudonimem nie będzie już 'spierdalaj elka'
budzę się znów za późno, a niepoukładanie dnia zabija we mnie chęć.
nie dla świata i w świecie, tylko dla siebie, moze dla nas? i tu na miejscu, mogłabym być bardziej. forma bez sensu, bez sensu.
przyjemnie się dziś siedzi w (strasznie zasyfionym) zaciszu domowym. zapijam Royskopp tajwańską herbatą, czytam bzdury wirtualnego świata i w-ogóle-nie-bzdury biochemicznego. trochę tych drugich nie rozumiem i nie wiem, czy mi się kalkuluje szukać wyjaśnień i powyższym podejściem sama siebie przerażam. kiedyś zgooglowałabym problem, przewertowała (teraz zakurzoną) pułkę z odpowiednią literaturą. dziś nie wiem czy to pogoda, czy lenistwo, czy coś mi się w główce pojebalo...
tysiąc żadnych pomysłów na siebie
myślę, że życie nie byłoby takie same bez blogometra, nie wiedziałabym na przykład, że moja płeć dba bardziej o higienę, a chłopaki nie lubią jak przeklinam. ja pierdole.
wczoraj zerwałam z jesiennym smutkiem, oby na dobre. trochę jeszcze skomli porzucony w zaułkach podświadomości, ale zagłuszam jak mogę tytułowym kawałkiem. wiesz, jak to czasami wymyślisz sobie jakąś przełomową datę (typu nowy rok) lub mniej przełomową (typu wczoraj) i mówisz, że od teraz to same zmiany, że jutro to TY będziesz brand new STRONG successful woman, wznosisz winny toast na poczet jutrzejszych zmian, a potem wznosisz ich jeszcze kilka, a rano po prostu budzisz się z kacem? no to siedzę skacowana z dzbankiem kawy i dalej nie mam pomysłu na siebie w tym zajebanym liśćmi wrocławiu. ale nie jest źle, trochę się z siebie śmieje i trochę z ciebie, że dajesz się oszukać, gdy mówisz mi, że mam silną osobowość, że taki ze mnie czołg na drodze do sukcesu.
a ja tak naprawdę to ten żołnierz co zapomniał broni, siedzi schowany w rowie z dala od wojennej ścieżki i czeka na ratunek.
pangę smaży się pół godziny, inaczej boli brzuchol i nie idziesz na imprezę, zostajesz sama jak palec w domu, a on się bawi w najlepsze z wyborową i oby tylko z wyborową
mam ochote wyjac pistolet i strzelic w dach
zapomnij o zajęciach, na dziś ciepłe łóżko, dobra kawa, cudowna norah jones i wiśniewski j.
a jeśli nie możesz tak jak ja choć na chwilę i jakieś zło wtorkowe zmusza cię do wysunięcia nosa poza sweet home, koniecznie zgraj sobie, polecam polecone, parov stelar na drogę.
spożywam ogromne ilości posiłków, głownie produktów cukrowych, udaję, że nie pamiętam o potrzebie aktywności fizycznej, przymykam oko na pierwszotygodniowe zajęcia i otwieram je na świat seriali, wychodzę zazwyczaj bez makijażu, ubieram bluzy, trampki, a najczęściej puchaty szlafrok z tygrysem (love), odkładam wszystko na później i dużo myślę o niedźwiedziach z tych ich zbawienną długą kimą albo ptakach, co obracają się szyderczo kuprami i fruuuu
jebana jesień nadchodzi
oswajam się, nie miałczę, mruczę
zapiszę sobie tutaj radę na przyszłe studenckie lata, a brzmi ona: nie pij wódki w trakcie sesji. A jakbym miała nie uwierzyć w tych przyszłych latach, to sobie również powyższe uargumentuję.
FutureElu, czy pamiętasz jak w 2009 upiłaś się w trakcie sesji i na drugi dzień musiałaś skacowana pokonywać hektary w szpilkach, by dostać się na ustny egzamin? Bądź rozsądna i ogranicz spożycie alkoholu, kiedy planujesz RYĆ CAŁE NOCE- tu nuta prześmiewcza, gdyż pamiętasz jaki dowcip zachodził wówczas oraz autoprześmiewcza, bo dostałaś dziś to 5. p.s. minęło prawdopodobnie n pół roku, gdzie n należy do naturalnych bez 0, od kiedy piszę tę wiadomość, więc przypominam ci, że możesz ponownie oglądać friendsów. piona
zmieniłam hasło i może nie napiszesz fejkpostu, frajerze, ale ja też nie, frajerko
Witaj eleonora
Skrypt wykrył wielokrotną próbę błędnego logowania (10) na twoje
konto, na BIOTECHMASTERS
i zablokował je czasowo w celach bezpieczeństwa.
mos def z no hay nada mas, life in marvelous times i workers comp. miażdży moje głośniki
i
polka
21:20:12
zab mnie boli i chuj mnie strzela
co oddaje nastrój wspólnoty studenckiej
jak to ktoś napisał na statusie-studenci co roku przeżywają sesję, a Stryer dalej jest czerwony. tylko powiedz mi jaki mechanizm w mojej głowie odpowiedzialny jest za cosesyjne opóźnianie startu nauki do egzaminu, 2.egzaminu, negzaminu, a po pół roku n+1egzaminu.
p.s. i cios:
ela
22:39:07
czesc ania , mysle,ze biochemia to naglupszy przedmiot jaki istnieje
22:39:43
zdobylas erykah
22:39:43
?
aniab
22:46:05
nie ela
22:46:09
to wszystko to fejki
no to czekamy Pani Badu.
musisz pamiętać, że jak stoje przed Tobą taka wise, doświadczona życiem i daje Ci mądre rady, to powinieneś wziąć się i nabrać dystansu. I nawet jak pomyślisz, że obudowałam Twoją rzeczywistość tak trafnymi słowami, złożyłam w zdania o idealnej konstrukcji i miałam przy tym strasznie poważną minę, weź pod uwagę, że mam rozsznurowane buty, a obecnie jagody rozsmarowane na aparacie ortodontycznym. Prawda jest bowiem taka, że choć bardzo chciałabym wszechstan ogarnąć, to nic z tego nie będzie, więc lepiej weź mnie za rączkę i pozwól dalej udawać, że poruszamy się w tonach logiki.
i ściągnij mi tę supernew amErykah z sieci !